czwartek, 20 kwietnia 2017

Woski, lumpy, prawko i zima wiosna

Połowa kwietnia za nami, a zima wróciła, przynajmniej na Śląsk. Za oknami biało, a ja dziś myślałam, że zamarznę. Oczywiście z pewnością zdążyłam już się zaziębić, no, ale przyznam szczerze - nie spodziewałam się tak sporych opadów śniegu po wcześniejszych upałach.
Dziś mam wolne, jednak staram się nie leniuchować od rana. Wreszcie zapisałam się na prawko. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i szybko mi miną wykłady, egzaminy. Co prawda jeszcze na żaden nie poszłam, a już boję się, że obleję jazdę. 
Po powrocie do domu w skrzynce czekała już na mnie paczka - woski Yankee i WoodWick. Od pewnego czasu jestem uzależniona od wosków i uwielbiam testować różne zapachy. 
Z Yankee zamówiłam Clean Cotton (świeże pranie, kwiaty, cytryna) oraz Amber Moon (bursztyn, paczula, sandałowiec, cytrusy, woda kolońska), a z WoodWick - Vintage Leather (mech, zamsz, drzewo sandałowe) i Cedar (owoce, zioła, drewno cedrowe, piżmo, sandałowiec). 
Clean Cotton to jeden z moich ulubionych zapachów, którego używam zazwyczaj po wysprzątaniu mieszkania. Ma orzeźwiający zapach i "oczyszcza" jeszcze bardziej pomieszczenie :)
Amber Moon to przyjemny zapach (dla mnie wszystko z paczulą jest przyjemne), jednak chyba nie skuszę się na niego ponownie. Jeśli chodzi o woski z WoodWick - oba przypadły mi do gustu, a szczególnie Vintage Leather, który kojarzy mi się z intensywnym, męskim perfum. Cedar jest nieco słodszy.
Poza woskami dzień umiliła mi też wizyta na lumpach. Udało mi się zdobyć parę fajnych ciuszków, w tym zupełnie niezniszczoną, zamszową kurtkę. 
Oprócz kurtki upolowałam także bluzę z kożuszkiem, koszulkę do spania, luźną bluzeczką z kapturkiem, bluzkę z mała baskinką i białą narzutkę. Zakupy oczywiście zaliczam do udanych. 
A jak poszła Wam Wasza ostatnia wizyta na lumpach? :) 

sobota, 15 kwietnia 2017

Usmiechnij sie!, czyli mój drugi smiley

Cześć Wam! Jak widzicie zmiana wizerunku bloga jakoś mi nie idzie. Może podczas świąt coś z tym zrobię. Dziś za to post o piercingu. 
Kolczyki pojawiają się w moim życiu od czterech lat. Zaczęło się od niewinnych kuleczek w brwi, a skończyło na dwóch w nosie, trzech w wardze, smileyu i przebitym języku. Wszystko było jednak na szczęście gówniarskim odruchem "buntu" i z tego wszystkiego został mi tylko przebity język. Ostatnio jednak stwierdziłam, że smiley wcale nie jest aż tak wadzący i chętnie bym do niego wróciła. W tym celu udałam się do salonu i pozwoliłam sobie na ponowne przebicie wędzidełka. Decyzji oczywiście nie żałuję, a Wam pragnę przybliżyć nieco szczegóły dotyczące tego konkretnego kłucia. 
Przebicie wędzidełka nie boli. Przez pewien moment można odczuć dyskomfort spowodowany igłą w ustach, ale samo przebicie nie jest bolesne. Po włożeniu kolczyka może pojawić się minimalna ilość krwi i to tyle. Przez pierwsze godziny po włożeniu kolczyka miałam wrażenie, że coś utknęło pod moją wargą i automatycznie chciałam to usunąć językiem. I to jest błąd. Kolczykiem zaraz po przekuciu nie wolno ruszać - jest to zwyczajnie bolesne. Jednak wędzidełko bardzo szybko się goi - już po trzech tygodniach możemy zmienić kolczyk. 
Jak dbać o świeżego smileya? Wystarczy płukać usta szałwią czy rumiankiem, choć szczerze mówiąc nigdy tego nie robiłam i wszystko jest jak najbardziej w porządku. Wiem, że nie jedna osoba mnie za to skarci, ale ja o przekłuciu zwyczajnie zapomniałam, tak szybko się zagoił - stąd brak pierwszej pielęgnacji z mojej strony. 
Smiley jednak musimy czyścić - co jakiś czas (już po zagojeniu) wyciągamy i szorujemy kolczyk, dezynfekujemy. Oczywiście na co dzień, podczas mycia zębów myjemy także koczyk.
A teraz informacje praktyczne - koszt kolczyka to ok. 50 zł w salonie. Nie przebijajcie nic na własną rękę, bo możecie narobić sobie niezłego bigosu. Tym bardziej, że smiley wcale nie jest taki drogi. 
Jeśli chodzi o kształt kolczyka ja preferują podkówkę z kuleczkami. Stożki lubią się haczyć o wszystko. Jeśli chodzi o banany i kółka - nie podobają mi się, szczególnie te drugie. Ok, banan jest ok, jeśli chcesz ukryć kolczyka, ale nie chcesz by przebicie zarosło. Kółeczko wygląda troszeczkę komicznie. 
A kolor? Na pewno nie ciemny, daje efekt zniszczonych zębów. Ja preferuję klasyczne metalowe w kolorze srebrnym, a jeśli nie chcemy niszczyć ząbków wybieramy akrylowy. Kolczyki kupimy wszędzie, ja od kilku lat zamawiam tutaj. Strona jako tako nie powala wyglądem, ale ma szeroki wybór produktów, a ceny też nie są zabójcze. 
Ja obecnie ma założony bardzo małą podkówkę, widoczną dopiero po podniesieniu wargi, jednak nie mogę doczekać się, gdy wymienię ją na większy model. 
Zdjęcie przebicia dodaję jedno, ponieważ nie przepadam ani za swoimi wargami, ani zębami, ani twarzą, poza tym takie zdjęcia nigdy nie wychodzą za estetycznie. 
Powyżej moje ulubione kolczyki, zamówione właśnie na powyższej stronie. 
Jeśli chodzi o smiley, to tyle z mojej strony. W przyszłości na pewno napiszę coś o przebiciu języka. A teraz pragnę Wam życzyć wesołych i spokojnych świąt Wielkanocnych!

wtorek, 11 kwietnia 2017

Na spokojnie

Po roku zadecydowałam, by zacząć od nowa. Moje życie było pełne chaosu i nie mówię, że już nie jest. Ale chciałabym to jakoś ułożyć. Od roku chodzę w kółko, wciąż próbując osiągnąć to samo. Bardzo pragnę napisać, że to czas dużych przemian, jednak bardziej niż przemian chyba potrzebuję równowagi. Zlikwidowałam poprzednie trzydzieści wpisów, ponieważ miałam wrażenie, że kompletnie nie miały sensu. Nie mówię, że kolejne będą głębokie i pełne przemyśleń, bo tak nie będzie. Strefę blogową, tak jak i pewnie znaczna większość dziewczyn, traktuję jako strefę odmóżdżenia. Nie znajdziesz tu filozoficznych postów, dotyczących sensu istnienia, nie umieszczę tu żadnych faktów naukowych, ani nie pomogę Ci zrozumieć wszechświata. Ale tak - podzielę się z Wami przepisami, pochwalę się zakupami i zrecenzuję ostatnio przeczytaną przeze mnie książkę. Nie są to informacje potrzebne komukolwiek do życia jednak i tak każda z nas kocha to robić. Pisać, czytać, szukać, porównywać. 
Początek już za mną, czas na zabranie się za wygląd bloga. Planuję stonować ten wszechobecny róż (mimo, że kocham ten kolor) i wreszcie wstawić porządny nagłówek. Trzymajcie za mnie kciuki, tak jak ja trzymam za Was i życzcie powodzenia 👍